chleb

Przyszłość Dobrej Łyżki

Zacznę bez zbędnych wstępów i formalności: zdecydowałam o zamknięciu Good Spoon. Jak wiecie od jakiegoś czasu posty na blogu pojawiają się bardzo nieregularnie, a od początku pandemii nie udało mi się wrzucić zupełnie nic. Dlatego zdecydowałam, że to dobry moment, aby zakończyć przygodę z blogowaniem i poświęcić się nowym wyzwaniom – a jest ich sporo. O tym za moment. 

Blog będzie działał jeszcze przez 3 tygodnie i definitywnie zniknie z sieci 24 listopada, a wraz z nim cały kontent. A więc jeśli są tu przepisy, które szczególnie lubicie, albo takie które chcieliście wypróbować ale nie starczyło wam czasu – teraz jest dobry moment, żeby je zapisać. Od 24 października bloga nie będzie już bowiem w sieci. 

Jak już wspominałam, od wielu miesięcy miałam problemy ze zmotywowaniem się do napisania choćby jednego posta. I choć w głowie mam dziesiątki przepisów, którymi mogłabym się podzielić, to zupełnie nie jestem w stanie ich zapisać. To kwestia motywacji, ale też faktu, że kiedy 2 lata temu wyprowadziłam się z Polski i zawodowo zajęłam się gotowaniem, moje priorytety zmieniły się i blog nie jest już na pierwszym miejscu. 

Muszę przed wami i przed sobą przyznać, że przecież nigdy nie był. Założyłam go po zachorowaniu na RZS jako swego rodzaju motywację do zdrowego odżywiania się i nadanie temu sensu. Nigdy nie marzyłam ani nie próbowałam zostać „słynną blogerką”, zawsze uważałam to za dość pusty pomysł na życie. Założyłam bloga, bo chciałam nadać mojej pasji do gotowania kształt i pozory czegoś konkretnego. Natomiast technikalia blogowania zawsze mnie odstręczały: nie znosiłam myślenia o unikalnych użytkownikach, statystykach, pozycji w wynikach wyszukiwania itp. Co ciekawe, kiedy zupełnie odpuściłam staranie się o dobre wyniki, wejścia na bloga nagle poszybowały w górę. Ale mnie już to tak bardzo nie obchodziło. 

Kolejny powód zamknięcia bloga jest taki, że nie jestem już tą samą osobą, a co za tym idzie, blog nie byłby autentyczny. Zaczęłam go jako swego rodzaju promocję diety free from (gluten, nabiał, mięso, cukier – niepotrzebne skreślić), kiedy zachorowałam na RZS i rzeczywiście taką restrykcyjną dietę trzymałam. Dieta jednak nie pomogła mi w radzeniu sobie z chorobą – taka jest prawda. W tej chwili nie unikam ani glutenu, ani cukru, sporadycznie jem mięso. I czuję się dokładnie tak samo jak wcześniej, a być może nawet lepiej. Nie mogę więc już autentycznie promować przepisów z diet eliminacyjnych, bo zwyczajnie nie sądzę, że mają one sens. W tej chwili wierzę w zróżnicowaną, pełnowartościową dietę, nastawioną na lokalne i możliwie jak najbardziej sezonowe produkty. Sens ma dla mnie zwracanie uwagi na to skąd pochodzi nasza żywność, jaki ślad węglowy powoduje i jak bardzo eksploatuje naszą planetę. Jedzenie awokado tylko dlatego, że jest gluten free i ma sporo dobrych tłuszczy już mnie nie interesuje. 

No i ostatni powód: zupełnie nie mam czasu na blogowanie i na pewno nie będę go miała w najbliższej przyszłości. Kulinarne blogowanie zaprowadziło mnie w miejsce, o którym kiedyś nawet nie śniłam. To dzięki blogowi i mojemu Instagramowi dostałam pierwszą pracę w kuchni, a później dwie kolejne. To dzięki niemu zaczęłam interesować się profesjonalnych pieczeniem, a dziś otwieram moją własną rzemieślniczą piekarnię. Dwa lata po tym, jak radykalnie zmieniłam swoje życie, zrezygnowałam z kariery w PR (którego zresztą zawsze nienawidziłam z całego serca), znów zmieniam bardzo wiele i rzucam się na prawdziwie głęboką wodę. Już niebawem przeprowadzamy się prawie na koniec świata, bo do Walii i zakładamy naszą mikro piekarnię z doskonałym  chlebem na zakwasie, maślanymi croissantami i wieloma innymi pysznościami. Przed nami generalny remont domu i zakładanie biznesu. To już wiecie, dlaczego blog nie jest moim priorytetem, prawda? 

Jestem jednak bardzo bardzo wdzięczna, że kilka lat temu zdecydowałam się zarejestrować domenę i zwyczajnie podzielić się kilkoma przepisami, które lubiłam lub wymyśliłam. Blogowanie zmieniło mnie i było wstępem do wszystkiego, co wydarzyło się poźniej i wydarza teraz. Dziękuję wszystkim, którzy mnie przez te lata wspierali, a także tym, którzy od czasu do czasu tu zaglądali. Było super, a będzie jeszcze lepiej!

Jeśli chcecie dalej śledzić moje poczynania, zajrzyjcie na mojego Instagrama, gdzie już wkrótce pojawi się więcej informacji o piekarni, a pewnie także trochę zdjęć z remontu domu. A zatem do zobaczenia tam niebawem!