pasta z bobu

Pasta z bobu z kolendrą, czyli mój letni bóbmus

Muszę się do czegoś przyznać: jestem zakochana po uszy w bobie! Latem, kiedy pojawia się świeży bób, mogłabym jeść go właściwie non stop w różnych postaciach. Wiadomo, że najlepiej podjada się sam bób, zaraz po ugotowaniu, ale ja lubię go też jako dodatek do sałatek czy makaronu. Jednak chyba najbardziej smakuje mi pasta z bobu, która przypomina zielony hummus i jest dla niego świetną alternatywą. Bób zawiera niewiele mniej białka niż ciecierzyca, a smakuje bardziej świeżo, po prostu letnio. Pasta z bobu doskonale sprawdzi się jako dodatek do kanapek, dip w którym można zanurzyć świeże letnie warzywa, czy też dodatek do większych dań. Ta letnia wersja hummusu po prostu wymiata!

Bób to dla mnie nie tylko źródło białka – tak ważnego na wegetariańskiej, przeciwzapalnej diecie. Te zielone strączki zawierają też sporo kwasu foliowego, potasu i błonnika. Co ciekawe, zawsze wydawało mi się, że skórka z bobu jest niejadalna, a okazuje się, że można, a nawet trzeba ją jeść, bo zawiera najwięcej witamin. Pasta z bobu ze skórką to pewnie trochę za dużo, ale zupa-krem? Czemu nie? Ja najczęściej gotuję bób na parze, wierząc że dzięki temu zachowuję większość składników odżywczych.

Dla mnie obowiązkowe dodatki do pasty to cytryna, czosnek i oliwa z oliwek. Jeśli dodamy tahini, otrzymamy po prostu odmienioną wersję klasycznego hummusu. Ja jednak uważam, że bób świetnie łączy się smakowo z różnego rodzaju świeżymi ziołami, dlatego nie waham się dodać do mojej pasty garści zieleniny: bazylii, mięty czy kolendry. Ponieważ do tej ostatniej pałam szczególną miłością, to właśnie jej używam najczęściej – dzięki niej pasta z bobu nabiera tego szczególnego orientalnego aromatu. Tak przygotowana znika z mojego stołu w przeciągu kilku minut. I znów trzeba gotować kolejną porcję bobu 🙂

Składniki:

500-600 g świeżego bobu
2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
sok i skórka z połowy cytryny
spora garść świeżej kolendry
1 łyżka oliwy
sól i pieprz do smaku

Bób ugotować do miękkości (można na parze – to ostatnio moja ulubiona metoda). Obrać, połączyć z pozostałymi składnikami i zblendować na gładką masę. Doprawić solą i pieprzem.