hummus najlepszy

Hummus – najlepszy ratunek, kiedy nie ma co jeść

Lubicie hummus? Ja bardzo. Robiłam go od zawsze, na długo przed chorobą. Swojego czasu zostałam nawet okrzyknięta „królową humusu”, który bardzo często przynosiłam do pracy, by poczęstować moje koleżanki zza biurka. Koledzy jakoś nigdy nie mieli na niego chęci, do momentu, kiedy jeden z nich długo przyglądał się z zainteresowaniem, co nakładam na kanapkę, aż w końcu wydusił: „Mogę spróbować?” A kiedy odważył się wreszcie podnieść łyżeczkę do ust, wykrzyknął z entuzjazmem: „Kurcze, ale to dobre!” Do tej pory jest to jedno z moich największych zwycięstw kulinarnych 🙂 (No może oprócz tego momentu, kiedy moja ciotka, była dziennikarka kulinarna i wspaniała kucharka, narzekała, że na rodzinne spotkanie przywiozłam bezglutenowy i bezcukrowy sernik zamiast „normalnego ciasta”, a po spróbowaniu stwierdziła: Jednak te zdrowe słodycze są całkiem niezłe! , po czym bez mrugnięcia okiem wchłonęła dwa kawałki.)

Ok., koniec dygresji, wracamy do hummusu. Od kiedy radykalnie ograniczyłam jedzenie mięsa, rośliny strączkowe stały się moim ratunkowym źródłem białka. A ciecierzyca zawiera go całe mnóstwo, więc hummus coraz częściej gości na moim stole. Szczególnie w momentach, kiedy potrzebuję czegoś na szybko, albo nie mam pomysłu na obiad do pracy na kolejny dzień, czyli mówiąc prosto z mostu: kiedy nie ma, co jeść.

Bez bicia przyznaję się, że kiedy mam bardzo ograniczone zasoby czasowe (czyli zazwyczaj), używam ciecierzycy z puszki i nie uważam tego za grzech. Jeśli mam więcej czasu (rzadko), gotuję suchą cieciorkę: najpierw moczę ją całą noc lub ok. 8 godzin w kilku szklankach wody, po tym czasie odlewam wodę i płuczę ciecierzycę, dolewam ok. 3 szklanki świeżej wody i gotuję na małym ogniu do miękkości cieciorki, czyli ok. 2 godziny.

Według mnie istnieją dwa rodzaje hummusu: jeden jest mocno sezamowy, odrobinę słodki. Drugi to ten ostrzejszy, bardziej czosnkowy i cytrynowy, pachnący przyprawami. I to jest zdecydowanie moja wersja, którą zwykle urozmaicam dodatkiem kuminu i suszonej kolendry. Jeśli wolicie delikatniejszy smak – dodajcie mniej czosnku i cytryny, a więcej tahini.

Składniki:
1 puszka ciecierzycy (lub jedna szklanka ugotowanej)
1 łyżka pasty sezamowej tahini
1 ząbek czosnku
1 łyżka oliwy + 1 do polania gotowego hummusu
sok z połówki cytryny
trochę wody lub płynu z puszki lub z gotowania cieciorki w razie potrzeby
szczypta kuminu i suszonej kolendry (opcjonalnie)
sól i pieprz do smaku
świeża kolendra lub pietruszka do dekoracji

Ciecierzycę miksuję blenderem z dodatkiem oliwy, soku z cytryny, czosnku przeciśniętego przez praskę i tahini. Masa powinna być jak najbardziej gładka, możliwie bez grudek. Jeśli jest za gęsta lub ciężko się miksuje, dodaję odrobinę wody. Doprawiam solą, pieprzem, przyprawami, polewam łyżką oliwy. Posypuję świeżą kolendrą lub pietruszką.

Hummus jem z moim bezglutenowym chlebem, z dodatkiem suszonych lub zwykłych pomidorów lub innych warzyw.