brownie bez mąki

Brownie bez mąki, czyli moje brytyjskie urodziny

Dziś są moje urodziny – ten dzień w roku, kiedy robię tylko to, na co mam ochotę. Na nic się nie silę, niczego nie udaję i myślę tylko o sobie. To pierwszy raz, kiedy świętuję w taki sposób, po prostu będąc dla siebie dobrą. I muszę przyznać, że jest to bardzo, bardzo miła odmiana. Mam takie podejrzenie, że dla wielu z nas urodziny to dzień, w którym coś musimy: zaprosić gości, przynieść ciasto do pracy, postawić drinka, wyjść gdzieś ze znajomymi. Trzeba się bardzo napracować, żeby móc świętować! A ja od tego roku postanowiłam, że nie ma mowy – to dzień tylko dla mnie! Inspiracją był mój chłopak – Brytyjczyk z pochodzenia – który nie mógł się nadziwić, że w Polsce to jubilat stawia drinki, wyprawia urodziny i haruje dla swoich gości. W UK jest dokładnie odwrotnie: jubilat dostaje wszystko i nic nie musi robić. A więc ja świętuję dziś po brytyjsku!

To również oznacza, że świętuję bardzo spokojnie, choć jeszcze rok temu piłam szampana do śniadania, a wieczorem szalałam na imprezie ze znajomymi. Dziś nie ma o tym mowy. RZS bardzo wiele zmieniło w moim życiu przez ten rok. Nie mogę już pić prosecco cały dzień, a alkoholowo ograniczę się pewnie do 2 kieliszków wina – za to bardzo dobrego wina! Nie będę szaleć na imprezie, bo wiem, że moje stawy podziękują mi kolejnego dnia. Z drugiej strony – zauważyłam, że wcale nie mam na to ochoty! Uwolniłam się od poczucia, że w moje urodziny muszę imprezować. I wiecie co? Czuję niesamowitą ulgę! Dzisiejszy dzień spędzam zatem na przyjemnościach: relaksie, dbaniu o siebie, spacerach i – oczywiście – jedzeniu.

Jeśli tak jak ja, chcecie świętować swoje urodziny (lub każdy inny dzień) na sposób brytyjski, przygotujcie to brownie bez mąki i (prawie) bez cukru. Muszę przyznać, że jest genialne i nikt nie domyśla się, że zostało trochę oszukane 🙂 Mocno czekoladowe, wilgotne i słodkie – takie jak powinno być prawdziwe brownie. Jak większość dobrych rzeczy, wymyśliłam je przez pomyłkę! Miałam zamiar przygotować brownie słodzone syropem daktylowym, więc zabrałam się za gotowanie daktyli. Kiedy były już miękkie, doznałam jednak zaćmienia umysłu i… wylałam całą wodę z ich gotowania, czyli najważniejszą część syropu! Postanowiłam zatem użyć do ciasta pozostałych ugotowanych daktyli i to był strzał w dziesiątkę! To właśnie dzięki nim to brownie bez mąki ma idealną strukturę. Jest boskie.

Składniki:
100 g suszonych daktyli bez pestek
140 g ciemnej czekolady (użyłam 70% – im mniej cukru, tym lepiej)
155 g masła
2 duże jaja, roztrzepane
50 g niesłodzonego kakao
¼ łyżeczki drobnej soli morskiej
1 laska wanilii

Daktyle zalać wodą i gotować 10 minut. Wylać wodę, a daktyle rozgnieść widelcem lub bardzo niedokładnie zblendować.
Piekarnik rozgrzać do 180⁰C. Czekoladę i masło rozpuścić w kąpieli wodnej. Przelać do większej miski, połączyć z daktylami, jajami , kakao, solą i wanilią.

Kwadratową formę 20/20 cm lekko wysmarować masłem. Przelać masę do formy, wygładzić powierzchnię i piec ok. 40 minut. Wyjąć z piekarnika i całkowicie wystudzić. Pokroić na kawałki i zjeść z przyjemnością  Przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku nie dłużej niż 1 tydzień.